niedziela, 6 listopada 2016

Smocze Łodzie - coś nowego w moim życiu

Zmiana pracy dała mi szansę na odnalezienie się w sporcie. Już w marcu rewolucyjna decyzja przystąpienia do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski była dla mnie szaleństwem, tak okazało się, że jeszcze jedno sportowe szaleństwo przede mną - zaczęłam się spełniać jako wioślarka smoczych łodzi!
Kompletnie nie wiem czemu wierzyłam w to, że w żadnym sporcie się nie sprawdzę! W jednym momencie pojawiły się aż 2 i muszę przyznać, że w obu się sprawdzam i spełniam. Cieszę się, bo widzę tego wszystkiego realne efekty.

Co do smoczych łodzi - mam za sobą 2 starty w zawodach i 2 medale! Więc idę dalej za ciosem i w przyszłym roku przystąpię do Klubu Sportowego "Spójnia" już pełną gębą. W tym roku gościnnie trenowałam z zawodowcami. Jest moc!

A w tym roku byłam 18.06.2016 w Essen i tam wraz z całą drużyną wywiosłowałam 3 miejsce w Regatach Smoczych Łodzi RWE:















































Kolejne zawody były już na naszej polskiej ziemi - bardzo niedaleko mojego rodzinnego miasta, bo w Pionkach.
Tu zdobyliśmy złoty medal, choć muszę przyznać, że zawody te miały raczej charakter zabawy wśród drużyn amatorskich (my zresztą jeszcze nie jesteśmy lepsi ;) )


Kilka pamiątkowych zdjęć:



















Dlaczego o tym w ogóle piszę na Coachingu w Drodze? Bo to właściwie nowa droga, która uczy mnie niesamowitych rzeczy. Przede wszystkim dyscypliny. Pilnuję jedzenia, pilnuję treningów, planuję swoje dni tak, by móc potem dobrze wywiosłować z drużyną trening bądź zawody.
Nauczyłam się też działania zespołowego, a to było mi cholernie obce.
Na koniec mogę stwierdzić, że jest we mnie moc i siła, o czym nie byłam przekonana, a nawet temu nie dowierzałam... 

WIOSŁO!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz