środa, 7 września 2016

Wyprawa życia - Islandia - Dzień 7

11.04.2016


Minął tydzień. Pogoda nie dopisała tylko raz. Zaskakujące, prawda? Dzisiejszy dzień to już mniejszy sprint. Znacznie mniej kilometrów do pokonania i taki leniwy nastrój w nas wszystkich się pojawił.

Świadomość tego, że być może jesteśmy na Islandii jedyny raz w życiu, a pogoda tak dopisuje - zapędził nas w gonitwie za kolejnymi krajobrazami, kadrami, aż w końcu opadliśmy z sił. To było nieuniknione.

Dlatego skierowaliśmy uwagę na to, co najbliżej nas. I okazało się, że mamy w pobliżu krater nieczynnego wulkanu  Kerið










Kolejnym punktem w pobliżu naszego miejsca zamieszkania był wąwóz/kanion Þingvellir





































No i zdecydowaliśmy się wrócić do naszych gejzerów, aby ugotować w nich jajka na twardo. 
Bo fantazję trzeba mieć ;)









A tak to wyglądało:


A w nocy znów zorza i zorza :)















Hasło na dziś to "Zakręt". I rzeczywiście poranek był takim zakrętem w nastawieniu, relacjach i nastrojach. Przesyt, nasycenie kierują nas do tego, by zmieniać drogę, odbić gdzieś w bok.
Zakręt kojarzy mi się z momentem, w którym trzeba podjąć jakąś decyzję, określić się, coś zmienić. Ten dzień mocno zarezonował dziwnym zakrętem rano, by wyprostować się na długa prostą do końca dnia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz