wtorek, 6 września 2016

Wyprawa życia - Islandia - Dzień 6

10.04.2016

Noc była długa. Zorza błyskała i błyskała i zachwycała nas niezmiennie. Ja się wykruszyłam, bo wiedząc, że przede mną kolejna bardzo długa trasa, nie chciałam prowadzić samochodu w nieprzytomności ciała i umysłu.

Takie cuda zielone :)








W tym dniu najważniejszą atrakcją było spacerowanie po lodowcu Solhaimjokull. Nie miałam ze sobą aparatu, ale na głowę założyłam GoPro i w rezultacie powstała całkiem niezła relacja z ponad 2 godzinnego spaceru.



Po tym ekscytującym spacerze zafundowaliśmy sobie spacer .... dłuuuuuugi spacer do wraku rozbitego samolotu. Miałam ogromną ochotę dotrzeć tam i zrobić milion zdjęć. Droga do celu ciągnęła się i ciągnęła.... Dotarcie na miejsce zajęło nam dużo czasu, ale warto było :)






















Mało spacerów! Mało! Po drodze są jeszcze przecież wodospady i zbliża się przepiękny, ognisty zachód słońca. Pojedźmy jeszcze tu i tam :)

Przyznam, że nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Cieszę się, że zamieniłam się jako kierowca z drugim kierowcą. Mogłam trochę wypocząć.

Z Islandią jest tak, że gdzie nie zatrzymasz samochodu, to do oczu dobiega Cię kolejny cud widokowy :)











Że niby czytam w tym pięknym języku ze zrozumieniem ;)


Baton z lukrecją w środku. Z wytłoczonym kotem na zewnątrz :)


A wieczorem znów zorza. Nudne to, prawda? :)




Dzisiaj hasłem do refleksji podczas całego dnia była "Tęsknota". I dziś uświadomiłam sobie jak bardzo tęsknię do prostoty, całkowitego wyłączenia się ze świata online i bycia nieustannie online. 
Zastanawiam się, gdzie ta tęsknota mnie zaprowadzi. Nie chciałabym popadać ze skrajności w skrajność, ale potrzeba we mnie się zrodziła, by zbilansować wszystko w tym zakresie, odciąć to, co niepotrzebne, zatruwające głowę. Wzmocnić to, co wspiera.
Czyżby pojawiła się pierwsza, wyraźna potrzeba WORK&LIFE BALANCE? ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz