niedziela, 4 września 2016

Wyprawa życia - Islandia - Dzień 5

09.04.2016

Kolejny dzień. Niesamowite szczęście z pogodą. Wita nas poranek z przymrozkiem i słońcem. Chciałoby się powiedzieć, a nawet zakląć rzeczywistość: "niech to trwa, niech to trwa!".

Zachwycająca Islandia. Postanawiamy wyruszyć na kolejny podbój nieznanych nam terenów.
Ten dzień to dzień lodowców.



Obiektywy zamiast kawy :D


Przede mną prawie 400 km :) Na Islandii to czysta przyjemność :)













Vik i słynne 3 trolle :)
























Entuzjazm nie stygnie. Cukru dużo :)



Lodowiec przed nami :)








Droga pusta, płaska i czasem ma zakręty.




Lodowa Laguna. Warto było tyle jechać.
















Foczka. Kicała jak nie wiem :) 








Najpiękniej <3 p="">

































Stałam tak blisko lodowca. Niesamowite uczucie. 










Kolejny lodowiec. Jeszcze bliżej. Na wyciągnięcie ręki.




















A na deser - spacer po rezerwacie przyrody do kolejnego wodospadu.



















Niczym organy w filharmonii :)










Ukoronowaniem dnia był przepiękny zachód słońca :)








Który zdecydowaliśmy się obejrzeć nieopodal Vik, przy 3 trollach :)









A wieczorem feeria barw zorzowych. To absolutnie cudowne zjawisko.







Ten dzień dopełnił się tak, jak wywróżyło mi moje drewienko. Równowaga była kluczem by ten dzień cudownie przeżyć. Wysiłek bycia kierowcą równoważyły tak cudowne widoki, że nadal mam wrażenie, że to tylko sen, że miałam szansę to wszystko widzieć.
Zapraszając do siebie równowagę, otworzyłam się na harmonijne doznawanie, doświadczanie i smakowanie. Polizałam nawet lodowiec :)
Kocham równowagę, a najsilniejszą odczuwam w podróży, w drodze.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz