poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wyprawa życia - Islandia - Dzień 4

08.04.2016


Umówmy się - nikt nie był zachwycony, że jedziemy do Rejkiawiku. Wszyscy chcieli dalej jeździć po bezludziach i polować na kadry życia, ale... pogoda nie sprzyjała na przebywanie za zewnątrz. Lało i jeszcze raz lało i miało lać tak cały dzień. 
Rozdałam przewodniki i zaproponowałam.... Muzeum Penisów jako główna atrakcję wyjazdu.
Była konsternacja, ale.. i akceptacja! Hurra! :)


A padał nie tylko deszcz...



A zatem ten deszczowy dzień stał pod hasłem "RAINkjavik". Kolejna stolica europejska, którą chciałam zwiedzić, tym bardziej, że jest to najdalej wysunięta na Północ stolica w Europie. 
Pogoda nie pozwoliła na spacer i zwiedzanie miasta jak lubię, ale to, co chciałam zobaczyć to Muzeum Penisów. Jedyne takie w Europie :)














































































































Po takich atrakcjach - krótka przerwa na kawę i ciacho. Spacerowaliśmy też leniwie od sklepu do sklepu w poszukiwaniu określonych koszulek i innych gadżetów pamiątkowych. 







Harpa czyli filharmonia i opera islandzka - kolejne miejsce, które chciałam zobaczyć. Z tej perspektywy wygląda jak fragment znanej piosenki.... "tu na razie jest ściernisko..." ;)
























Kolejny etap wyprawy do stolicy Islandii to "polowanie" na stek z wieloryba. I udało się to nam :)








Tak wygląda szczęśliwy człowiek i stek z wieloryba :)


A tak wygląda ziąb islandzki podczas deszczowej aury :)



Okolice starego portu są bardzo ładne, jednak pogoda nie pozwalała delektować się widokami...







Nie udało się dotrzeć do Muzeum Sag w godzinach otwarcia. Pomyślałam, że to znak, aby wrócić tu jeszcze, mieć ku temu pretekst. Bo wystawa, którą można obejrzeć przed wejściem na sale ekspozycyjne była bardzo zachęcająca. 





I jeszcze spacer do Latarni, ale nie dotarliśmy do niej finalnie :) Była nieosiągalna lądowo.

































Słowo na ten dzień do POWRÓT - i mogę powiedzieć, że mogąc być swobodną i w pełni sobą, mogłam powrócić do energii, która towarzyszy mi podczas podróży. 
Zastanawiam się ilu z nas potrzebne jest wracanie do siebie, do swojej autentyczności.
Co trzeba zrobić by móc do siebie wrócić, na swoją drogę?
Jak można siebie wesprzeć w tych powrotach?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz