środa, 3 sierpnia 2016

Wyprawa życia - Islandia - Dzień 1

05.04.2016

Dzień pierwszy to przede wszystkim potwornie długa droga. Zdecydowaliśmy się na nocną podróż polskim busem do Berlina na lotnisko Schonenfeld i to zdecydowanie nie był najlepszy pomysł, choć ekonomicznie był najkorzystniejszy.
Dotarliśmy na lotnisko rano. Zjedliśmy śniadanie i rozpoczęliśmy rekonesans w oczekiwaniu na resztę uczestników tej wyprawy.





Banda "czerwonych" nadciąga :)


Pierwszy raz zdecydowałam się na korzystanie z WOW Air i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Zarówno komfort pasażera, jak i obsługa czy chociażby limity bagażu według mnie sa na korzyść w porównaniu do bieda-lotów.






Lubię latać. Lubię widoki, które latanie zapewnia. Lubię bardzo ten dystans, który od razu towarzyszy mi, kiedy wzbijamy się w górę.








Mój niestrudzony towarzysz Romczysław - tym razem zdecydował się obserwować jak ta Islandia wygląda z perspektywy lotu ptaka ;)









Wysiądźmy już! :)











Lotnisko w Keflaviku. Prawdziwa część wyprawy właśnie się zaczyna!














Samochód wynajęty. Pakujemy się i w drogę!


No dobra. Jeszcze tylko kilka fotek przy lotniskowej fontannie ;)



W drogę! Pierwsze widoki.








Polski papier w islandzkim markecie :)



I zachwyt nad takimi perełkami. Jeden domek na kilka kilometrów przebytej drogi...











Śniegu może nie za dużo, jak na tę porę roku, ale i tak brrrrrr :)





I co mnie tak w te północne zimno ciągnie? ;)



Wyprawa na Islandię to też zaplanowany pewien cykl. 10 dni i 10 drogowskazów, które zapraszają do zmiany perspektywy. Na każdy dzień wylosowałam 1 drewienko z napisem, który ma być takim swoistym pryzmatem tego, jak odbieram rzeczywistość. 


Ten dzień jest powolny. Już od rana spokojnie czekaliśmy na grupę, a potem na odlot. Ogromnie znaczącym drogowskazem tego dnia jest oczekiwanie - na ludzi i na bycie znów w drodze.
Jeśli ten dzień ma być dla mnie znakiem, to w samym sercu pojawia mi się znaleziony klucz w czerwonym kolorze, taki plastikowy dla dzieci. Zastanawiam się do czego ten klucz jest - co zamknie i co otworzy?

Kolejnym znakiem jest to, jak dobrze poradziłam sobie ze wsparciem grupy. Wyłonił się zmysł widzenia wszystkiego z perspektywy oraz potrzeby działań organicznych. Tak, by nikt nie poczuł się pominięty. Okazuje się, że w byciu wspieraczem grupy nie ma dla mnie większych trudności. 

Drogowskaz ogólny: bądź liderem w swoim życiu. Daj sobie prawo do prowadzenia się przez swoje życie, swoją własną podróż.

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz