wtorek, 14 czerwca 2016

Góry z duszą - Monika Witkowska

Ta książka jest niebezpieczna! 
Dlaczego? 
Bo niebezpiecznie nakręca amatorów górskich wędrówek do podjęcia się wyzwań, o których nawet nie śnili!

Kiedy tuż przed swoimi 34 urodzinami udałam się na Festiwal Kina Podróżniczego National Geographic, okazało się, że podczas jego trwania można było odwiedzić stoisko NG i... wydać pieniądze na książki w 50% przecenie.
Nie zdołałam się oprzeć i kupiłam właśnie tę pozycję... NIE ŻAŁUJĘ.

Nie miałam do czynienia z książkami ani artykułami autorki, więc podeszłam do lektury dość ostrożnie. Spodziewałam się raczej nudnych opisów, mapek ze szlakami i kilku zdjęć. A to, co otrzymałam, to jakiś zniewalający efekt coachingowy, który nie pozwala mi usiedzieć na miejscu. 

Po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że po zdobyciu Korony Gór Polski, trzeba będzie zdobyć Koronę Tatr i tym samym przygotować się na takie szczyty jak Mont Blanc i Kilimandżaro. I pewnie część z Was właśnie stuknęła się w czoło... 

Pomyślałam, że wszystko leży w głowie. Że to przesuwanie granic w sobie, pozwala przesuwać granice na zewnątrz. To wszystko leży w naszych rękach! Na wymienione góry wchodzą różni ludzie i z różnym przygotowaniem. Każdego roku też giną na nich ludzie i to jest powiew lodowatego oddechu rozsądku na moim karku. Karku rozpalonej chuci zdobywcy dachu świata.

Co z tego wyniknie? 

Lektura zachęca by iść. Wcześniej się przygotować. Skorzystać z opieki przewodników. 

Co mnie tak na te góry wzięło? 
Przeczytałam w tej książce cytat:
"Ludzi dzieli się na dwie grupy. Tych, którym nie trzeba tłumaczyć czemu się kocha góry i tych, którym nie warto tego tłumaczyć".
To najlepsze podsumowanie tego, czemu warto tę książkę przeczytać... ale tylko wtedy, gdy nie trzeba Ci tego tłumaczyć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz