poniedziałek, 16 maja 2016

Swoją Drogą - cykl rozmów o wyjątkowych drogach - cz. 1 - Adrianna

Inspirują mnie historie innych. Wnoszą tak wiele. Poszerzają perspektywę. Uczą. Uwrażliwiają.

Nie wyobrażam sobie życia bez słuchania innych. Z każdego z nas wydobywa się coś pięknego. Niewiele trzeba wysiłku by to dostrzec. 

Kolekcjonuję drogi. Bo każda jest wyjątkowa i zasługuje na uwagę. 

Rozpoczynam cykl, w którym przedstawiać będę cudze drogi własne, w wyjątkowości, zachwycie, w odpowiedzi na 5 pytań.
Cykl nazywa się "Swoją drogą". Taki sam tytuł ma moja książka, którą właśnie piszę. Tu przeczytasz o drogach innych, niebawem w druku o tej mojej, własnej, swojej.

Serdecznie zapraszam :)

SWOJĄ DROGĄ - cz. 1


Adrianna


1. Gdybyś miała nazwać swoją drogę, którą przebyłaś do dziś to jaka to by była nazwa? A może
masz jakieś zdjęcie, symbol, coś co mogłoby nam ją przybliżyć?

Szczerze mówiąc nie wiem. Myślałam o tym i ponieważ moja droga jest troszkę jakby w segmentach innych okoliczności i wydarzeń, tak ciężko mi to spiąć jedna klamrą. 
Był dom, w którym było bardzo dużo przemocy, było wczesne usamodzielnienie się, ale był też i przemocowy związek i długa bezdomność. I jedyne co je łączy to to, że to już jest daleka przeszłość. Więc może odrodzenie? Albo narodzenie, bo żeby się odrodzić trzeba już raz być żywym.

2. Co najważniejszego Cię spotkało na Twojej drodze?

Najważniejsze co mnie spotkało to moje osobiste dno. Śmieję się, że było mi potrzebne żeby móc się szybciej odbić. Musiałam dojść do momentu kiedy było już tak źle, ze nie miałam wyjścia tylko zerwać wszystkie więzi, odciąć się od tego co działa na moją szkodę i wziąć wszystko we własne ręce.
Chociaż jestem teraz daleko do przodu, świadomość, ze kiedyś osiągnęłam to "dno" po pierwsze działa jako silnik napędowy, ponieważ nie chce tam wrócić, ale również przypomina mi, ze nie jest wcale takie straszne to miejsce i pozwala mi docenić i być wdzięczną za wiele rzeczy które teraz mam.

3. Jaka mądrość z tego wszystkiego płynie?

Najważniejsza mądrość, czy raczej lekcja jaka z tego płynie to to, ze każdy z nas ma zdolność by ocenić swoją sytuację i co jest dla nas dobre. Wielu ludzi będzie myśleć, ze są mądrzejsi, ze wiedzą lepiej, ale tak naprawdę to ja najlepiej wiem jakie są moje potrzeby i jak słuchać samej siebie. Znam siebie najlepiej i słucham swojej intuicji, biorę również pełną odpowiedzialność za siebie i sprawia to, ze czuje się wolna i szczęśliwa.

4. Gdybyś miała sobie przypomnieć - to czy spotkałaś na tej drodze jakieś drogowskazy? (ludzi, słowa, znaki, itp.)

Tak! Będąc bezdomną wiele razy próbowałam sięgnąć po pomoc z zewnątrz i zawsze działo się coś głupiego w rezultacie czego moja sytuacja się nie zmieniała. Przez 8 miesięcy się śmiałam, ze to już jest niemożliwy pech i każda jedna próba kończyła się fiaskiem, jeśli ktoś mi miał pożyczyć na życie miałam gwarancję, ze ta osoba się potknie w drodze do banku. Moje pasmo pecha zmieniło się dosłownie z dnia na dzień, kiedy byłam już zbyt zmęczona czekaniem i umęczaniem się nad sobą i poszłam (15 kilometrów) do miasta obok zarejestrować się jako bezdomny. Z uporem rozdawałam swoje CV, załatwiłam zwrot podatku za poprzednie lata i w zaledwie 3 tygodnie byłam zatrudniona na dobrym stanowisku i wprowadzałam się do wynajmowanego pokoju. Myślę, ze mój komediowy pech to był mój los kopiący mnie w 4 litery żebym w końcu wzięła się za siebie

5. Jaka teraz jesteś po przejściu tej drogi?

Po przejściu tej drogi jestem przede wszystkim sobą. Dorastałam w poniżeniu, mój pierwszy poważny związek nie był łatwiejszy i dopiero teraz mam czas aby poznawać siebie i budować własne życie. Czuje ogrom siły i energii, za który jestem wdzięczna, bo mogłam go w sobie odkryć. Staram się patrzeć na mój bagaż jak na ciężar, który umocnił mi plecy niż dal garba. Wiem, ze to ja stawiam teraz cele i limity, ale doceniam również pracę i wysiłek w nie włożone.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz