niedziela, 29 maja 2016

Swoją Drogą - cykl rozmów i wyjątkowych drogach - cz. 2 - Magdalena

1.Gdybyś miała nazwać swoją drogę, którą przebyłaś do dziś to jaka to by była nazwa? A może masz jakieś zdjęcie, symbol, coś co mogłoby nam ją przybliżyć?

Rajd Dakar.
Taki w którym za dnia jest gorąco a nocą zimno. Gdzie są chwile gdzie tak bardzo czujesz się samotny na ziemi jak nigdy. Gdzie są chwile, że nie wiesz jakim sposobem znajdujesz siłę aby iść dalej. Taki gdzie wiatr wieje raz w twarz, a raz w plecy i cię popycha, a deszcz zacina czasami pod takim kontem, że nie masz gdzie się schować. Gdzie są zakręty i jak już jesteś rozpędzony i jedziesz pełną prędkością, to zaraz jest zakręt 90% i z niego wypadasz. O taki Rajd Dakar.

2. Co najważniejszego Cię spotkało na Twojej drodze?

Od najmłodszych lat liczenie tylko na siebie, to mnie nauczyło wytrwałości, zaradności. Wyjazd do innego kraju wzmocnił mnie nauczył szybkiego powstawania po upadku. Ludzie o których pisze poniżej oraz mój syn. 

3. Jaka mądrość z tego wszystkiego płynie?

Taka, aby bez względu na wszystko nie poddawać się, dawać z siebie wszystko, próbować. Otaczać się ludźmi przyjaznymi. Być dobrym dla ludzi. Dawać co można z siebie dać w danym okresie bez liczenia na wdzięczność. Zdecydowanie iść swoją drogą. Zatrzymywać się wtedy kiedy trzeba być otwartym i uważnym na życie i świat. Być elastycznym.

4. Gdybyś miała sobie przypomnieć – to czy spotkałaś na tej drodze jakieś drogowskazy? (ludzi, słowa, znaki).

a) Kiedyś mądra kobieta mi powiedziała: Magda jak chcesz to pomagaj ludziom, ale nie licz na wdzięczność. Wtedy byłam jeszcze nastolatką, nawet się oburzyłam -  no ale jak to? Teraz wiem, że nie ma nic lepszego niż pomaganie ludziom i nie liczenie na wdzięczność. To jest uwalniające bardzo. 

b) Kiedyś poznałam 4 kobiety. Miałam wtedy mały sklepik z upominkami. Pamiętam, że jakieś dwa dni wcześniej przygarnęłam jakąś grupę studentów. Dałam im jeść itd. A oni później spotkali owe kobiety gdzieś przy lodowcu i opowiedzieli o mnie.  Więc te nie myśląc długo również do nas zajechały. Pamiętam, że była wtedy okropna pogoda, a te kobiety tak ok. 50-tki chciały spać w namiocie. Z góry wiedziałam, że nie jest to dobry pomysł. Zaproponowałam nocleg i śniadanie. Kto by pomyślał, że przyjęcie 4 obcych kobiet zmieni moje życie. Jak je przyjmowałam pod dach, nie pytałam co robią , kim są itd. Później okazało się, że to kobiety bardzo wykształcone i mądre życiowo. Do tej pory bardzo mnie wspierają i kibicują w moich działaniach. Z jedną z nich jestem bardzo blisko. Nikt tak bardzo we mnie nie wierzył tak jak ona wierzy. 

c) Pamiętam, że leciałam do Polski. Lot przebiegał prawidłowo do momentu, w którym zaczęło coś piszczeć w samolocie. Na początku nikt nie zwracał uwagi, ale z czasem jedna osoba z obsługi pokładu zaczęła nerwowo chodzić i patrzeć pod siedzenia. Wtedy zapadłą cisza w samolocie jak makiem zasiał. Widocznie musiałam wyglądać na zestresowaną ponieważ kobieta koło mnie zaczęła ze mną rozmawiać. Zaczynając opowieść o Aniołach, hmm sobie myślę trochę zdziwiona, no ale słucham jej dalej. Pokazała mi karty Anielskie Doreen Virtue. Przyznam piękne były. Wspomniała również o jednej z książek. Nie wiem co mnie popchnęło do tego, aby zakupić tę książkę. Doreen Virtue polecała inne książki w swojej pozycji. Tak od książki do książki. To dało początek mojej przygody z samorozwojem, coachingiem. Jestem wdzięczna tej kobiecie. 

d) Mój syn który jest pierwszym człowiekiem na świecie, który mnie uczy cierpliwości, nie śpieszenia się, wyrozumiałości i wielu innych rzeczy.

5. Jaka jesteś teraz po przejściu tej drogi?

Ogólnie powiedział bym, że silniejsza, mocniejsza, wiem gdzie chcę iść. Chociaż przyznam, że teraz jestem przed kolejnym zakrętem gdzie czuję się jak statek podczas sztormu. Bywają chwile, że tracę wiarę w siebie.  Znając mnie nie poddam się, znajdę rozwiązanie, inną drogę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz