czwartek, 28 kwietnia 2016

Wyprawa - Marek Kamiński

"Ludzie mają czasem potrzebę, żeby coś przeżyć prawdziwie, otrzeć się o śmierć, o coś wyjątkowego. Ja to przeżyłem i nie widziałem potrzeby, żeby to powtarzać, kopiować. Zrozumiałem, że kluczem nie jest ilość, tylko jakość. A jakość osiąga się dzięki temu, jaki ma się świat wewnętrzny, a nie przez ciągłe zaliczanie rekordów."

Oto cytat z prawie samiuśkiego końca książki. I warto było do niego dotrwać, by móc dojść do nowych wniosków w związku z własną drogą.

Książka Kamińskiego pt. "Wyprawa" jest moja pierwszą tego autora, a okazuje się, że ma dar nie tylko do podróżowania, ale też i opowiadania o nich. Sięgnę po kolejne. Dwie czekają na półce :)

Czytając zerknęłam na jego Bieguny, zerknęłam na narodziny miłości w jego życiu, zerknęłam też na wyprawę z Jaśkiem Melą i późniejszą wyprawę Wisłą z żoną i córką. Kamiński bawi się krótką formą, co pozwala odbywać z nim podróże. Pokazuje natomiast nie krajobrazy, lecz myśli, które są elementami tego, co zobaczył.

Autor zaprasza nas w drogę, która sam kroczył, ale z takiej odmiennej perspektywy. Bo oto nie zatapiasz się w opisach miejsc zdobytych, nie przeglądasz zdjęć z biegunów. To, co doświadczasz jest swego rodzaju analizą wszystkich czynników, które pozwoliły, by każda z wypraw doszła do skutku. Analiza na najwyższym poziomie, bo sięgająca takich fundamentów, jak doświadczenia z dzieciństwa, sklejanie kompetencji nabytych "przypadkiem", wyciąganie wniosków, budowanie siebie.

Można przeczytać tę książkę i zamarzyć - o sobie, swoich fundamentach i swoich celach. Można spojrzeć na siebie jak na kształt gotowy do rozbudowywania. A ta budowa może pójść w każdym kierunku. To daje nadzieję, że niemożliwe nie istnieje. Daje też nadzieję, że nieliczni sięgną po to, by coś w życiu osiągnąć. Bo to wymaga wysiłku, przygotowań i też rezygnacji. Być może się dojdzie do swojego Bieguna. Być może samo przygotowywanie się do wyprawy będzie Biegunem.

Ja się do swojego Bieguna zbliżam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz