czwartek, 21 kwietnia 2016

Droga z sensem - 5 tajników

Sens nie jest nam dany raz na zawsze. I nie wszystko, co się w naszym życiu będzie sensowne. Jednak to, czy będziemy iść drogą z sensem, zależy tylko od nas samych.

Za sprawą spotkania z Magdaleną Kozioł, coachem poczucia sensu, przypłynęła do mnie inspiracja, by zastanowić się w ogóle nad sensem. Trzy godziny zadumy, przyglądania się temu, czym w ogóle jest sens, zaowocowało chęcią podzielenia się tym, co subiektywnie we mnie na temat sensu zakwitło.

Przed Wami 5 tajników DROGI z SENSEM

1. Sens jest wtedy, gdy jest uważność

Idziemy przez życie bardzo często w jakimś transie. W naszej świadomości dominuje koncentracja na celach, rozwiązywaniu powstających co chwila problemów. Zanurzamy się w zdarzeniach z przeszłości, analizując je i dociekając lepszych rozwiązań, próbując tym samym wyzwolić swoje dusze od cierpień popełnionych błędów. 
Tymczasem sens czai się tuż za rogiem. Sens jest w TU I TERAZ. Nie ma go gdzie indziej, nawet jeśli myślimy, że sensownie jest zaplanować całe nasze życie. Bo owszem - plan się przydaje, ale i tak później trzeba go weryfikować, działać w zgodzie z rzeką życia i tym, na jakie kłody w niej natrafimy. 
Sens jest w chwili obecnej, tam gdzie nie staramy się go nawet szukać. Raczej poszukujemy sensu podjętych decyzji lub tego, czy zmierzamy w dobrym kierunku. "Ten pomysł ma sens!" -  mówimy - i tak na prawdę jego sensowność możemy wyrokować dopiero, gdy się dzieje lub chwilę po jego wykonaniu.

2. Sens jest pomiędzy zdarzeniem a reakcją

Najważniejszym pytaniem, jakie można sobie zadać, to GDZIE TKWI ŹRÓDŁO SENSU? Co nadaje sens?
Życie dzieje się w krótkich sekwencjach, które można opisać za pomocą schematu:

ZDARZENIE --> REAKCJA NA ZDARZENIE

Przepływa więc ono od zdarzenia do zdarzenia, od emocji od emocji, bo przecież na wszystko co się dzieje mamy jakąś reakcję. I właściwie gdzieś pomiędzy nimi znajduje się sens lub jego brak. Tam tkwi klucz - w naszej interpretacji.
Trudno dopatrywać się sensu w opiniach innych ludzi. Dla każdego z nas interpretacja tego samego faktu jest tak różna, że sens, który z niej wypływa może być, a może też zaniknąć. Dlaczego więc z taką lubością oddajemy się pytaniom kierowanym do innych: "Powiedz: czy to ma sens?"
W sensie leży odpowiedzialność. Jeśli coś w interpretacji zdarzenia zyskuje sens, to wówczas nie ma już odwrotu. Trzeba działać i nie ma wymówek, że to nie ma sensu i szkoda czasu. Dlatego tak trudno czasem jest podjąć decyzję i tak łatwo nam się poddawać opinii innych ludzi. A gdyby tak wziąć odpowiedzialność za swój sens?

3. Sens odczuwamy momentami

To byłoby cudem, gdybyśmy mogli czuć, że wszystko w naszym życiu jest sensowne. I już tak całkowicie z logicznego punktu widzenia - nie istniałby sens w ogóle. Oczywiście - dla wielu z nas, każde, nawet z pozoru niedorzeczne zdarzenie może mieć sens. Są wśród nas osoby, które widzą w tym zamysł Boży czy też delikatniej ujmując - Wszechświata. Sama też należę do tej grupy, nie mniej - musi do mnie dotrzeć taka refleksja na temat zdarzenia, a często przychodzi ona z opóźnieniem. Nierzadko kilkuletnim.
Warto zaakceptować to, że ten sens będzie do nas docierał chwilami. Mając presję sensowności swojego życia, bardzo trudno wówczas odnajdować radość z tego, co w ogóle się w naszym życiu dzieje. Nie warto tej sensowności wszędzie się doszukiwać. Warto natomiast czasem odpocząć. Zrobić coś z mniejszym sensem, albo tego sensu pozbawione. A i tak w ogólnym rozrachunku może się okazać, że ten bezsens miał sens

4. Sens połączony jest z perspektywą

Kiedy idzie się swoją drogą, spogląda się na wszelkie zdarzenia przez własną perspektywę i często zapominamy o tym, by przyjrzeć się temu, co dostrzegamy z innych perspektyw. To rzecz jasna zrozumiałe, bo żeby zmienić perspektywę - trzeba zejść z drogi, odbić gdzieś w bok, zmienić miejsce, z którego dokonuje się obserwacji. Nie zawsze też widzimy w tym sens, by tę perspektywę zmieniać. Najczęściej dopada to nas wtedy, kiedy tkwimy w strefie komfortu. W tym miejscu najczęściej nie chcemy nic zmieniać. Nie tylko perspektywa jest mało interesująca do zmiany. To powoduje, że nie jest to moment, w którym dostrzegamy coś więcej niż rutynowe powtarzanie rożnego rodzaju działań. O dziwo - najczęściej wmawiamy sobie, że to ma sens. I przyznam szczerze, że może mieć - bo jest czas na rozwój i jest czas na wyjście z roli mistrza i wejście w rolę ucznia.
Brak zmiany perspektywy dopada nas również w takiej sytuacji, gdzie doświadczamy tzw. stagnacji, stanu constans i niezmienności. Okresy, w których tydzień podobny jest do tygodnia poprzedniego, myśl podobna jest do myśli, a zdarzenia z większym prawdopodobieństwem dają się przewidzieć - bardzo sporadycznie pojawia się pokusa o spojrzenie na swoją drogę z innej perspektywy. Skoro się idzie, i idzie się do przodu, ale krajobraz jest niezmienny, to po co to w ogóle zmieniać?
Dlatego tak ważne jest, by zapraszać do siebie perspektywę poszukiwania sensu. Zerknijmy na te nasze drogi z innej strony, być może częściej lewej niż prawej lub na odwrót.Za rogiem perspektywy z sensem, czai się poczucie sensu, a w nim ogromna radość i satysfakcja z odbywanej wędrówki.

5. Sens znajdziesz na swojej drodze

Przyglądając się temu jak wygląda świat, a zerkam na niego już stosunkowo długo i z dużą wnikliwością, dopatruję się przede wszystkim braku sensu, gdy ktoś wstępuje na nie swoją drogę. Wielu jest śmiałków, którzy chcą wydeptywać ścieżki na nie swoich ziemiach i lądach. Często robią to zupełnie nie świadomie, a czasem też z ogromną premedytacją, sądząc, że coś, co jawiło im się jako atrakcyjne - stanie się czymś, co ich spełni.
Dopatruję się czasem braku refleksji w tym, że robienie cudzego, to robienie bez połączenia z sercem, wartościami, tożsamością - po prostu duszą. Droga taka, nawet jeśli z pozoru daje nam poczucie sensu, to nierzadko okazuje się mieć ten sens osadzony bardzo płytko.
Uchronić się przed bezsensownością własnej drogi można w prosty sposób. Wystarczy robić swoje i dreptać po własnych krainach. I nie mam tu na myśli zablokowania zmierzania do niepoznanego. Wszak nic nas tak nie rozwija, jak to, czego nie dotknęliśmy. Jednak odbicie z własnej ścieżki w gęstwinę, by nabrać doświadczenia, a kroczenie cudzą drogą bez refleksji - to dwie różne perspektywy.
Warto już dziś zasiąść na chwilę i zadać sobie kilka pytań:

Po jakiej drodze stąpam?
Czy to moja droga? Jeśli nie - czyją drogę wydeptuję?
Co może sprawić, bym wrócił/a na własną drogę?
Co ma dla mnie sens?
Gdzie na mojej drodze jest schowany sens?
Jak pielęgnować sens na swojej drodze?

Jestem ciekawa Twoich odpowiedzi. Może się ze mną nimi podzielisz?

Napisz do mnie: malgorzata.leduchowska@gmail.com 

Dla osób, których odpowiedzi opublikuję będę mieć darmową sesję coachingu w drodze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz