czwartek, 1 października 2015

Gdynia - z trójmiasta najbardziej zapomniana. Czy słusznie?

26.07.2015

Ze wszystkich miast Trójmiasta, Gdynia jest chyba najbardziej marginalizowana. Zapewne ma na to wpływ wiele czynników. Chociażby takich, że to bardziej przemysłowe miasto. No i kto chciałby zwiedzać osiedla oraz inne industrialne atrakcje?
My byśmy pewnie chcieli, gdyby nie fakt, że pogoda zmuszała nas do zwiedzania Gdyni od środka i w zadaszeniu. Dlatego czuję niedosyt i kolejne tylko "polizanie" miejsca, którego wcześniej nie miałam szansy zwiedzać.

Trudno. Na pogodę nie ma się wpływu. Coachingowo zatem zdecydowaliśmy, że wykorzystamy tę wizytę tak, jak możemy najlepiej. Dlatego padło na Gdyńskie Oceanarium. link TU

Kolejka była spora. Czas oczekiwania do kas to mniej więcej  45 minut. Myślę, że warto było czekać.















Nie. Nie powiem, że zbiory Akwarium (Oceanarium) Gdyńskiego są ogromne. Nie są nawet duże, choć 3 piętra szkła z wodą i niekiedy zaskakującymi okazami, to zdecydowanie frajda dla dzieciaków. Raz warto pójść. Na pewno nie zapomnieć ;)

Po spacerze w Oceanarium mieliśmy szansę przejść się na spacer w pobliżu. Na chwilę przestało padać :)






I tak po smażonej rybie, potem lodach i chwili spaceru - skończył się dzień......


27.07.2015

Nastał czas powrotu. Musieliśmy przedostać się do Gdańska na przystanek polskiego busa, jednak mając praktycznie cały poranek i odrobinę popołudnia, postanowiliśmy zwiedzić szybko Sopot oraz Gdańsk.

W Sopocie niestety ponownie nie rozpieściła nas pogoda. Przelotne deszcze psuły nawet frajdę z targu regionalnych smakołyków. Choć spróbowałam odrobinę, do dziś nie mogę zapomnieć smaku kawy z kardamonem. Tamte ziarna u jednej z pań, miały tak szlachetny smak, że marzę by kiedyś móc znów zakosztować tak pysznej kolumbijskiej kawy.

Na koniec udaliśmy się do Gdańska. Nie ukrywam, że jest to nadal moje ulubione miejsce nad naszą polską częścią morza Bałtyckiego.



Pojawiła się nowa atrakcja - duży diabelski młyn, na którym można podziwiać panoramę starówki gdańskiej. Przyznam, że jak dla kogoś, kto ma lęk wysokości, to było mocne przeżycie. Pocieszające jest to, że wjeżdża się na górę w zamkniętych wagonikach. Daje to takim jak ja poczucie bezpieczeństwa. A widoki są takie:





Dałam radę! :)


Panorama


Godzien uwagi przepiękny halowy kościół gotycki.


Jarmark dominikański i tradycyjna brama, pod którą przechodząc ma się obsypaną głowę mąką. Na szczęście i pomyślność. 



I czas było wracać. Niespiesznie acz pewnie skierować kroki do miejsca odjazdu polskiego busa. Mając w duszy tęsknotę za kolejnym wyjazdem, kolejnym byciem w drodze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz