wtorek, 17 marca 2015

TANIE ŚWIATA ODKRYWANIE - cz.4 - Zaplanuj pobyt sprytnie

Masz już bilety. Wiesz, gdzie będziesz nocować. Niebawem znajdziesz się w miejscu, do którego albo chciałaś się udać albo przywiódł Cię los. To rzecz jasna jest jednym z najbardziej ekscytujących momentów w podróżowaniu. Jednak przyznam, że za każdym razem pojawia się również inna, mniej wspierająca emocja. Otóż pojawia się strach / stres / gorączka przedwyjazdowa. Można nazwać to jak się chce. Sęk w tym, że wywołane jest to szeregiem czynników, które występują u niemal każdej podróżującej osoby:

- w co ja się mam spakować i co wziąć?
- przecież jeszcze nigdy tam nie byłam!!!
- jak dotrzeć z lotniska do miasta?!!!
- ale jak ja mam dotrzeć do tego miejsca gdzie śpię??!!!
- co ja mam tam obejrzeć mając do dyspozycji tyle czasu???

W CO JA SIĘ MAM SPAKOWAĆ I CO WZIĄĆ?
Aby podróżować jak najtaniej – należy oszczędzać również na bagażu. Opcja biletu z bagażem podręcznym vs bilet z bagażem składanym do luku bagażowego to praktycznie przepaść cenowa, szczególnie w liniach wizzair i ryanair. Dla przykładu: cena biletu do Rzymu dla członków klubu Wizz to 128zł w dwie strony, jednak dołączając do niego bagaż cena ta wzrasta do minimum 300zł w zależności od tego, kiedy kupujemy bagaż – w trakcie dokonywania rezerwacji czy później. Przestaje to wtedy tak optymistycznie wyglądać, prawda?
Poza tym: po co Ci te wszystkie niepotrzebne rzeczy? Zdecydowanie można spakować się w bagaż podręczny nawet na 2 tygodnie podróży. Dla mniej wprawnych – na tydzień. Nie stanowi to żadnego wyzwania pod warunkiem, że założysz przepierki t-shirtów i raczej nastawisz się na wygodę, a nie eksponowanie zasobów swojej szafy.
Żebyś mogła uwierzyć – poniżej znajdziesz naprawdę pouczający filmik jak pakować się w bagaż podręczny. Pamiętaj jednak, że każda linia lotnicza ma inne wytyczne co do akceptowanych wymiarów takiego bagażu. Jest to dość skrupulatnie sprawdzane podczas odprawy i boardingu, więc lepiej trzymać się wymiarów niż dopłacać na lotnisku 299zł za nadwymiarowy bagaż.



PRZECIEŻ JESZCZE NIGDY TAM NIE BYŁAM!
Kiedy w mojej głowie pada to stwierdzenie, dopytuję sama siebie: „No i co z tego?” Zazwyczaj przywołuję w pamięci swoje pierwsze miesiące mieszkania w Warszawie. Korzystałam wówczas z papierowej mapy, aplikacji www.jakdojade.pl w domu (nie było wtedy jeszcze smartfonów), a jak się gubiłam w danym miejscu to próbowałam się kogoś podpytać. Oczywiście kiedy jedziemy za granicę jest znacznie trudniej. Po pierwsze nie ma „jak dojadę” na każdy kraj i miasto na świecie (a szkoda). Jednak jest mnóstwo innych aplikacji, które można zainstalować w naszym telefonie. Darmowe mapy każdego z miast, które działają offline i tylko na bazie GPS, to praktycznie standard. Jeśli nie masz takiego telefonu, to warto zainwestować chociażby w tablet. Bardzo przydatne urządzenie w podróży zresztą.
Drugą trudnością jest „koniec języka za przewodnika”. Jeśli lecimy do kraju, gdzie nikt nie zna angielskiego, albo sami nie władamy żadnym z obcych języków, zapewne jest o wiele trudniej. Jednak znam też osoby, które przejechały Europę i Azję bez znajomości innego języka niż ojczysty. Rozmowy z tubylcami zapewniały sobie językiem „migowym” i wszelkiego rodzaju pokazywaniem, gestykulowaniem oraz używaniem onomatopei. Może i brzmi nieporadnie, jednak pamiętajmy, że nieporozumienia wynikają najczęściej z niechęci drugiej strony do porozumienia. Jeśli dwie osoby chcą się dogadać – zawsze im się to uda.
Weź ze sobą wydrukowane mapy. Możesz wziąć przewodnik z mapką poglądową. Weź cokolwiek, by móc pokazać ludziom kierunek. Bez takiej pomocy będzie Ci trudno uzyskać jakiekolwiek wsparcie w docieraniu do wyznaczonego miejsca.

JAK DOTRZEĆ Z LOTNISKA DO MIASTA?
Większość tanich linii lotniczych korzysta z lotnisk oddalonych od miejsca, do którego się wybieramy. Doskonałymi przykładami są loty Wizzair do Brukseli – lądujemy w miejscowości oddalonej od Brukseli ok. 70k – Charleroi. Podobnie z liniami Ryanair i np. Oslo. Lądujemy w miejscowości Rygge, oddalonej od stolicy Norwegii ok 100km. Są to odległości, które w jakiś sposób trzeba pokonać i najczęściej zwiększają one wartość naszej podróży. W przypadku wyżej wspomnianego Oslo – bilet lotniczy w 2 strony kosztował mnie 76zł, natomiast cena transportu z Rygge do Oslo kształtowała się od 60zł wzwyż. Wszystko zależy jakiego przewoźnika wybierzesz. Są małe firmy, które jeżdżą busikami. Są duże firmy transferowe, które jeżdżą autokarami. Są taksówki, blablacar, pociągi i autobusy miejskie. Wszystko zależy od tego, czy dasz sobie szansę na to, by poszukać tych najtańszych, a zarazem najdogodniejszych połączeń. Najciekawszym rozwiązaniem, na jakie trafiłam właśnie w Oslo, to polska firma obsługująca praktycznie samych Polaków podróżujących do Norwegii. Firma nazywa się PKS Oslo i w bardzo sprawny oraz tani sposób dowozi w wybrane przez Ciebie miejsce. Byłam zaskoczona jak bardzo są zorganizowani. Tuż po wylądowaniu samolotu dzwonią na podany w formularzu rezerwacyjnym numer i instruują gdzie dokładnie trzeba pójść by znaleźć odpowiedniego busa i dotrzeć na miejsce. Widziałam nawet babcie, które leciały w odwiedziny do wnuczków. To dowód na to, że nie jest to trudne i niebezpieczne.

ALE JAK MAM DOTRZEĆ DO TEGO MIEJSCA GDZIE ŚPIĘ?
Przyznam szczerze, że to mój największy stres za każdym razem. Szczególnie kłopotliwe to jest kiedy przylatujemy wieczorem albo w nocy. Po podróży największym marzeniem jest prysznic i łózko, dlatego tak ważne jest, aby zadbać o siebie i przygotować się do pokonania ostatniego odcinka przyjazdu do wybranego miejsca.
Redukuje stres najczęściej za pomocą google maps. Na szczęście da się dzięki tej stronie (aplikacji) wyznaczyć drogę z punktu A do punktu B. Wystarczy mieć dokładny adres, a taki będziesz mieć. Znasz zarówno adres hostelu (dokonując rezerwacji otrzymasz go na voucherze bądź w mailu). Dokonując oględzin transportu na lotnisko – znasz miejsce do którego dowozi Cię wybrany przez Ciebie przewoźnik. O tyle fajnie działa ta funkcja, że nie raz wskazała mi właściwe numery autobusów, lokalizacje przystanków, odległości itp. Za każdym razem robię print screeny i drukuję sobie kluczowe mapki, by móc dotrzeć bez stresu do miejsca wypoczynku.

CO JA MAM TAM NA MIEJSCU OBEJRZEĆ?
Zapytam przekornie: A CO CHCESZ ZOBACZYĆ? Tego typu pytania z ust początkujących podróżników przywołują mi na myśl jeden z najfajniejszych fragmentów Alicji w krainie czarów:

– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.
– Właściwie wszystko mi jedno.
– W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia
– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

Teraz rozumiesz? :) Warto wiedzieć co chce się oglądać chociażby na podstawie tego, co lubi się oglądać. Znam osoby, które nie koniecznie chcą zwiedzać, ale zdecydowanie chcą smakować i jeszcze raz smakować lokalną kuchnię. Znam też takie, które przede wszystkim stawiają na darmowe atrakcje danego miejsca i nie chcą wydawać żadnych pieniędzy na zwiedzanie muzeów itp.
Najczęściej pierwszym krokiem, jaki wykonuję to google. Można przypadkiem trafić na bardzo ciekawe zdjęcia, opisy, wskazówki, które przyczynia się do wyznaczenia naszego planu zwiedzania. Mam kilka sztampowych stron:
- abc(nazwa miasta).pl
- youtube i wpisana w wyszukiwarkę nazwa miasta
- vimeo i wpisana w wyszukiwarkę nazwa miasta
Staram się też czytać fora internetowe podróżników, a jeśli mam znajomą osobę, która niedawno była w tym miejscu, to czemu nie zasięgnąć języka?
Przyznam się, że przewodniki czytam w samolocie bądź na miejscu. Zawsze mam 2 lub 3 sztuki, bo uważam, że 1 to za mało :)

A ponad wszystko coaching w drodze zaczyna się, kiedy pozwolisz światu na prowadzenie. Czasem warto odpuścić zwiedzanie wszystkich sztandarowych punktów danego miejsca. Nie raz decydując się na pełne zaufanie Matce Drodze okazywało się, że docierałam do wspaniałych i pięknych miejsc, a nierzadko do cudownych ludzi. Wszystko jest kwestią zaufania. Z takim przygotowaniem jak powyższe – UFAM.

Rzecz jasna mogę Ci to wszystko pokazać w praktyce, przetrzeć Twój szlak na drodze do samodzielnego taniego podróżowania. Jeśli tylko kręci Cię taka forma wypoczynku – zapraszam. Chętnie potowarzyszę Ci podczas Twoich pierwszych kroków.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz