piątek, 27 lutego 2015

TANIE ŚWIATA ODKRYWANIE - cz. 2 Komfort to stan umysłu

Tak! Dokładnie! Komfort masz w domu. W drodze jesteś poza nim i nie dziw się, że doświadczasz jakichś niewygód.

Oczywiście domyślam się, że możesz być tym wzburzony. Nie powiem jednak nic innego jak: spróbuj zmienić podejście. 

Podróżowanie do sieciowych hoteli nie pokaże Ci czym jest tanie podróżowanie. Chyba, że masz jakiś rabat, uzbierałeś punkty, albo portale rezerwacyjne właśnie mają wynegocjowaną jaką super ofertę. I to są te wyjątki, kiedy śpię w hotelach. Jak się domyślasz – śpię w nich w podróży bardzo rzadko.

 W poprzednim artykule pisałam o tym jak w ogóle się przełamywać. Tym razem opowiem Ci jak w dyskomforcie odnajdować przyjemność :)

Warto jednak, byś pomedytował nad 4 ważnymi aspektami taniego podróżowania. Będzie to odrobina autorefleksji, by mieć większą świadomość i móc zobaczyć gdzie tak naprawdę stoją Twoje granice. To właśnie chcę Ci zaproponować w tym artykule:

1.       Czego tak naprawdę potrzebujesz, by nie narzekać?
Bądź ze sobą szczery. Pomyśl. Czy naprawdę potrzebujesz tych wszystkich rzeczy, które dają Ci iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa? Mam na myśli przede wszystkim to, co zabierasz ze sobą w bagażu i czego oczekujesz po miejscu, w którym zamierzasz spędzić kilka nocy. Pamiętam jak zastanawiałam się czy w ogóle jest możliwe zabranie się w drogę z podręcznym bagażem. Nie wyobrażałam sobie by rezygnować z wielu jakże potrzebnych rzeczy, które później leżały w pokoju hotelowym i nawet przez chwilę z nich nie korzystałam. Okazywało się, że wydawałam zbyt dużo pieniędzy na dodatkowy bagaż. Dźwigałam mnóstwo na swoich barkach i nie mogłam swobodnie poruszać się z plecakiem w miejscu, w którym się zjawiłam. Plecak ze stelażem na Słowacji okazał się być mordęgą w upalne dni. A pogoda dopisała mi wówczas. Bardzo!

A co do noclegu? Czego potrzebujesz ponad czyste łóżko? Pachnącej lawendą pościeli czy …. CZYSTEJ pościeli? A jak jej nie będzie, to co? A jeśli dostaniesz czysty koc? A jeśli nie będzie prześcieradła, to co? A jeśli w pokoju nie będziesz sam? Co takiego złego jest w spędzaniu kilku godzin snu w „towarzystwie”? Nie zaśniesz? A może tak sobie tylko wmawiasz? Skąd wiesz jeśli nie próbowałeś?

2.       Jakie jest niezbędne minimum?
No właśnie! Musiałam w końcu w jakiś sposób zredukować liczbę rzeczy, które są niezbędne by móc swobodnie podróżować. Nie potrzebne są różne bzdury, które zabierają tylko miejsce, a są z kategorii: „na wszelki wypadek”. Trudno. Poza plastrem opatrunkowym nie posiadam nic. Nie noszę ze sobą apteczki, bo to nie survival. Nie mam też kompasu, ani innych gadżetów potrzebnych w lesie, a nie w obcym mieście. Nie zabieram ze sobą opasłych tomów przewodników. Szukam wersji kieszonkowych. Grube czytam w domu. Przed wyjazdem. Pakując się – po prostu nie wygłupiam się.

Dziś zabieram ze sobą:
- odpowiednią ilość  bielizny do dni spędzanych w danym miejscu
- max. 3 t-shirty (bo można zawsze jakiś wyprać)
- jeśli jadę na dłużej niż 3 dni – zabieram jedną dodatkową spódnicę
- jakiś zestaw do spania (getry + t-shirt)
- zestaw mini produktów kosmetycznych (najpotrzebniejszych i bez akcesoriów do make upu) + szczoteczka do zębów i mini szczotka do włosów
- ładowarka do telefonu
- aparat
- super chłonny i super cienki ręcznik
- klapki
- stopery do uszu
- przewodnik/przewodniki/materiały z niezbędnymi informacjami
Czy rzeczywiście potrzeba mi więcej by czuć się komfortowo? Czasem wiedząc, że w danym kraju jest drogo zabieram ze sobą kilka pasztetów. Przydały się w Norwegii ;)

3.       Od czego możesz zacząć?
A jaki mógłby być pierwszy krok? Chodzi mi o to, czy w ogóle jesteś w stanie pójść na jakiekolwiek ustępstwo? Wiesz... Jeśli nic nie zmienisz – NIC SIĘ NIE ZMIENI :) Możesz zdecydowanie nie chcieć zmieniać swoich przyzwyczajeń. I to jest w porządku. Nie zmieni się wówczas Twoja częstotliwość wyjazdów gdziekolwiek, a to oznacza, że nie zmienisz też tego, co chcesz zmienić. Chyba po to sięgnąłeś po lekturę tych artykułów, prawda?
A taki jeden prosty krok w kierunku zmiany przyzwyczajeń wyjazdowych to mógłby być..... ?
U mnie to były małe kroki. Pisałam o tym TUTAJ. Warto byś sobie takie kroki wyznaczył samodzielnie. Jakiekolwiek popychanie Ciebie nie przyniesie dobrych skutków.

 4.       Do czego warto zmierzać?
Warto zmierzać do najprostszych rozwiązań. Przynoszą one największą radość i przede wszystkim wnoszą coś do życia. Kiedy pierwszy raz zdecydowałam się na couchsurfing miałam rzecz jasna mieszane uczucia. Bałam się, że host wystawi mnie i nie będę miała gdzie spać. Bałam się, że to może być jakiś nieuczciwy człowiek, który mnie okradnie, albo zrobi jakąś inną krzywdę. Bałam się też, że będę skrępowana i nie poradzę sobie z barierą językową.  I wiesz która z tych obaw się sprawdziła w rzeczywistości?
ŻADNA!
To czego się obawiasz - nigdy się nie zdarza. Za to jeśli ciągle o tym myślisz, to wprawiasz wszechświat w takie wibracje, że zrealizuje Twoje prośby z krainy lęków. Więc pohamuj się trochę i uwierz, że nikt i nic nie czyha by Cię skrzywdzić. Z taką myślą nie stało mi się po tylu podróżach nic złego. Wiem, że się to nie zmieni. Wierzę w to.
To jest kierunek. Zmiana sposobu myslenia o świecie, oczekiwaniach co do warunków noclegu, podróży, kierunku wyprawy itp. Tam postanowiłam zmierzać kilka lat temu. Efekty są piorunujące!

Chcę Ci to pokazać. Taka jest moja misja. Jeśli jest Ci to bliskie - odezwij się. Być może to właśnie na Twojej drodze powinnam być przez chwilę przewodnikiem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz