środa, 15 października 2014

Białe - Ilona Wiśniewska

Daleka Północ. Chłód. Mało powiedziane! Ziąb jak jasna cholera. Zęby tłuką się o siebie w gorączkowym dygotaniu. Ciepłolubom wstęp wzbroniony. A może raczej – z rozsądku wstęp wzbroniony. Chociaż?

Spitzbergen, bo o nim mowa, ma w sobie nostalgię Węgier i chłód społeczny Finalndii. A jednak magia, która tam się roztacza w dość hipnotyczny sposób przyciąga jak najsilniejszy magnes. Może to kuszące światło przez pół roku, które nie ustaje i wdziera się w głąb ciała o każdej porze. Może to półroczna noc, którą rozjaśnia zielenią zorza polarna? A może właśnie ten mróz? Gdy spada śnieg – wszystko się wycisza.

Nie jestem pewna, ale i mnie chyba ta książka zaraziła chłodem, który zagościł w mej duszy. Nie! Nie chłodem do innych, tylko chłodem, który będzie mnie ściągał na Północ naszego globu za każdym razem. Coś w tej Północy jest niepokojącego, a zarazem dzikiego. I mimo tęsknoty za zielenią traw i drzew to mam ochotę tam się wyziębić. Mimo depresji i mieszania się zmysłów od nierówności pór dnia i nad- oraz niedo- słonecznienia – tylu ludzi decyduje się by tu osiąść.

Czytając tę książkę pomyślałam: w zasadzie potrzebuję ciepłą odzież i buty. Reszta się ułoży.
I ta myśl niebezpiecznie kiełkuje w mojej głowie…

Paradoks: Wydawnictwo Czarne wydaje książkę „Białe”. I jest to książka doskonała.
Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz