poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pierwsza wyprawa Nepal - Kinga Choszcz

Szczerze muszę przyznać, że głód literatury podróżniczej już mocno za mną wędrował. Na tyle był silny, że w końcu w ramach jednego trwającego jeszcze procesu "coachingu za książkę", otrzymałam tę właśnie pozycję i czym prędzej zasiadłam do lektury...

I pierwsza refleksja: to wielka strata dla tego typu literatury, że autorka już nic więcej nie napisze. W sumie to dość dołująca świadomość. 

Dlatego jeśli nie mieliście szansy na zgłębienie chociażby "Prowadził nas los", to trzeba jak najszybciej nadrobić zaległości.

Kinga pisze tak, że jak już otworzysz książkę, to nie masz możliwości jej zamknąć. A każdy krajobraz, wydarzenie czy napotkany człowiek są tak opisane, że trudno pozbyć się wrażenia, że się tam nie było i nie doświadczało z Kingą tych wszystkich historii. Tak, jakby się siedziało jej na ramieniu w postaci miniaturowego skrzata i rejestrowało każdą chwilę, każde słowo i każdą emocję.

A jest tego w tej książce wiele! Bo Kinga wybiera się do Nepalu i postanawia to zrobić oczywiście stopem, najtaniej i bez ograniczeń czasowych. Wszelkie sprawy papierkowe jak zezwolenia, wizy i potwierdzenia szczepień to oczywiście ciekawe wskazówki dla tych, kórzy chcieliby podążać jej śladami, natomiast to, jak rysują się różnice kulturowe coraz dalej od naszej granicy, jest chyba najciekawszym zjawiskiem, które obserwuje się ze strony na stronę.

Co trzeba w sobie mieć by chcieć tak podróżować?
Odwagę?
Też!
Ale przede wszystkim ciekawość świata i zaufanie do drogi. Droga niesie, podsuwa ludzi, pozwala sobą kroczyć. Trzeba w to wierzyć :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz