środa, 27 marca 2013

Zapiski (pod)różne - Martyna Wojciechowska 27 mar 2013 o 20:07

Omijałam do tej pory książki Martyny Wojciechowskiej. Podobnie jak Harrego Pottera i inne lektury, które zapisują się w kanonie tzw. „modnych”. Nie lubię czytać tego, czym w danej chwili zachwycają się masy, bo książki identyfikuję jako coś, co nie powinno być elementem kultury masowej. Telewizora nie posiadam, „kobiety na krańcach świata” nie widziałam. Ale jednak czytanie o podróżach wielu osób jest dla mnie formą oderwania się na chwilę od literatury branżowej.

No więc weszłam do jednej z moich ulubionych tanich księgarń, w której najczęściej kupuję przewodniki lub książki z wydawnictwa Czarne i nagle w ręce wpada mi właśnie książka Wojciechowskiej. Cena bardzo przystępna, wydanie ładne a tytuł wskazuje, że jednak nie będzie to lektura nudna. Przeglądam spis treści, czytam to, co zazwyczaj zapisuje się na tylnej okładce i podejmuję decyzję. Kupuję.


Oceniam ten zakup bardzo dobrze, bo choć na chwilę dałam odpocząć głowie od rozwoju i coachingu. Krótkie relacje zapisków niby chaotycznych z różnych wypraw Martyny pokazały mi, że to bardzo podobna do mnie kobieta i mamy wiele podobnych przemyśleń na temat podróży czy życia. A same ciekawostki, które tam opisuje niejednokrotnie rozbawiły mnie podczas długich podróży w tramwaju z domu do pracy i z powrotem.


To, co najfajniejsze to ukazywanie ludzkiej twarzy autorki, a nie celebryckiego wizerunku gwiazdy TVNu. I przekonałam się dzięki tej 12-to złotowej inwestycji do zakupu kolejnych jej książek, bo napisane są fajnie, lekko i ciekawie.

Więc jeśli z podobnych pobudek nie sięgałeś, drogi czytelniku, po książki Wojciechowskiej, namawiam do przełamania się i wypróbowania co ona ma do powiedzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz