środa, 17 listopada 2010

Wilno 17.11.2010 :: 19:42

W tym roku zdecydowanie ciągnie nas na wschód :)
Zachód jest.... przereklamowany i trąci all inclusive :)
A na wschodzie są pielmieni, bliny i klimat, cholernie bliski mej duszy.
Kiedy próbuję sobie poukładać w głowie wszelkie wrażenia z wyjazdu, na
pierwszy plan wysuwa mi się bardzo ciekawa forma świadomej i dojrzałej
demokracji w postaci utworzenia Republiki Zarzecza. Konstytucja, w
której jest dużo mowy o kotach :) rozkleiła mnie do reszty bo chociażby:

pkt. 10. Człowiek ma prawo kochać kota i opiekować się nim.

albo

pkt. 13. Kot nie ma obowiązku kochać swego pana, ale powinien pomóc mu w trudnej chwili.
tekst całej konstytucji:

No i patent z parlamentem w knajpie, który oficjalnie obraduje 1
kwietnia a wszyscy ewentualni krawaciarze wchodzący doń muszą odwiesić
swego śledzia na gwóźdź :)

Z kolejnego dnia najciekawszym było zwiedzanie Muzeum Ludobójstwa. Stać
pod ścianą, pod którą rozstrzelano ponad tysiąc osób, kratka ściekowa na
krew... niewzruszony Pan opowiadający nam o tym wszystkim...

Cmentarz na Rossie pobił wszystko jeśli chodzi o wrażenia wizualne - taki
mega wzorcowy obrazek jesiennej zadumy nad śmiercią, ale nie w wersji
depresyjnej, tylko słonecznej, z miękkim światłem... (mieliście okazję obserwować w poprzednim foto-wpisie).

I na koniec pospieszna wizyta w cerkwi w trakcie mszy. Oszałamiający
zapach kadzideł, przepiękne śpiewy chórów i taka atmosfera
niepowtarzalna...

I wydawać by się mogło, że najwięcej skupienia szło na relacje
międzyludzkie, a tu proszę... wrażeń innych, stricte turystycznych bez
liku :) A litewskie piwo bardzo, bardzo pyszne :)


Obrazki:

















Wschód mnie w sobie rozkochał... i teraz już nie odpuszczę... aż do śmierci! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz