środa, 12 maja 2010

Świętokrzyska Majówka - dzień 1 - Rembów 12.05.2010 :: 11:10

Mam taką mapę... pamiątkę z Jaskini Raj - Pałace i Zamki województwa świętokrzyskiego. I na tej mapie zaznaczono miejscowość REMBÓW, w której to są ruiny zamku.
Więc czym prędzej, skoro na trasie, skoro po drodze... to czemuż by nie?

Droga na Staszów nie obfitowała w specjalne oznakowania, które kierowałyby do rzeczonej miejscowości. Lecz po kilku okrążeniach skręciliśmy z drogi asfaltowej na ... gruntową. Drogowskaz wykonany z kawałka deski z wymalowanym olejną farbą napisem "ZAMEK 1800 m" przecież musiał wskazywać dobry kierunek. Po circa 2 km zatrzymaliśmy się przy kobiecie prowadzącej krowę na łańcuchu, by wskazała nam jak daleko jeszcze. Okazało się, że jedynie 200 m... bardzo specyficznych, chyba rembowskich metrów, bo do kolejnego drogowskazu od tego miejsca był jeszcze dobry kilometr.
Wysiadamy i widzimy po prawej rząd wiejskich chałup a po lewej...

 No to idziemy. Most musi prowadzić do zamku.
Po przejściu mostu nastał dylemat: w lewo czy w prawo?
W lewo wyglądało to tak:

 A w prawo tak:

Odpowiedź prawidłowa brzmi: W LEWO!!!!!! Koniecznie w lewo. My poszliśmy z początku w prawo. No i szliśmy i szliśmy i szliśmy... i djupa :)
Po powrocie w miejsce z mostkiem coś nas tknęło (komórkowy google) i znaleźliśmy odpowiednią drogę:

 Strome podejście do zamku wymaga kondycji. Widząc schody wykopane  łopatą od razu przypomniały nam się bieszczadzkie błotniste klimaty.
(wyprzedzam od razu uwagi dotyczące kolorów zdjęć... nic nie podkręcałam w PS... było dokładnie tak zielono jak widać)
A na górze:




Z ruin pozostało niewiele, ale klimat tego miejsca jest co najmniej urokliwy. Warto tam się udać chociażby dlatego, że za dosłownie kilka lat zamek ten zniknie z powierzchni. Powoli wchłania go ziemia i bezlitośnie nie pozostawia śladów kiedyś stojących tam murów.
Co do historii - zamek powstał ok. I połowy XIVw. Wybudował go jeden z rycerzy rodu Odrowążów. Zamek miał kształt bardzo nieregularny ze względu na ukształtowanie terenu, na którym go zbudowano. W centralnej części planu znajdowała się mieszkalna wieża. W niedługim czasie po wybudowaniu zamek ten przeszedł w ręce Kurozwęckich. Niedługo po tym opuścili oni warownię i skrupulatnie przenieśli swój majątek do pałacu w Kurozwękach (dziś ośrodka rekreacyjnego). Opuszczenie zamku należy wiązać z błędami konstrukcyjnymi zamku, który miast związać fundamentami ze skałą osadzono w ziemiach lessowych, które doprowadziły do bardzo szybkiego osuwania się ścian ze wzgórza i popadaniu zamku w ruinę.
Brak praktycznie 99% zabudowań w tym miejscu należy też zrzucić na jakże polskie rabunki budulca murów zamkowych przez okolicznych mieszkańców. Mury zamkowe rozkruszali łomami po czym zrzucali ze wzgórza na furmanki i używali do budowy fundamentów swoich budynków. Resztę porastają drzewa, mech i przykryła ziemia.
Niebawem... kolejna część relacji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz