czwartek, 6 grudnia 2012

Przewodnik po Belgradzie z piosenką weselną i pogrzebową 6 gru 2012 o 21:10


Czuję się lekko rozczarowana tym seansem. Miałam mylne wyobrażenie, że rozbudzę tym filmem jeszcze mocniej moje pragnienie podróży do Belgradu. Chciałam ujrzeć i radość i łzy belgradczyków i trochę mi się udało... zobaczyć te dwa ostatnie elementy. I tylko te.

W filmie tym pełno jest smutku i jakiegoś niepasującego do niego absurdu. Cztery wątki plus epilog, na którym przymknęło mi się oko - to nie jest dobra recenzja, prawda?

Nie wiem też co sobie mam wziąć z tego filmu, bo z pewnością nie obrazy miasta. W ogóle go w tym filmie nie widać, a jeśli nawet cokolwiek zapamiętałam, to tylko belgradzkie lotnisko. 

Te cztery akty są dobrym preludium do czterech osobnych filmów. Nie ma pomiędzy nimi wyraźnego połączenia, poza tym, że są to historie relacji damsko-męskich, z miłością, będącą głównym bohaterem. W dodatku okrutnie smutną. Chorą niekiedy. 

I to ma mnie zachęcić do wizyty w stolicy Serbii? A może te dziwne wstawki musicalowe, gdzie w dawce zbyt dużej abstrakcji podśpiewują serbskie pieśni to stewardesy, to strażacy, to antyterroryści?... Nie kupuję tego.

7/10 śpiocha, bo rzeczywiście przysnęłam, a już bardzo dawno sen mi oczu w kinie nie spowił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz