niedziela, 3 kwietnia 2011

Łotewskie kliematy - łotewski Bałtyk - Majori 03.04.2011 :: 19:18


Będąc tak niedaleko od morza nie mogliśmy sobie odpuścić podróży nad nie. Poza tym zobaczyć zamarzniętą łotewską część Bałtyku jest mus i tyle. Jod ostatnio też jest bardzo potrzebny...
No więc wyruszyliśmy. Nastawiliśmy się na utrudnienia, bariery lingwistyczne, gubienie się w opóźnionych pociągach, których zapowiedzi nie zrozumiemy, a tu.... NIESPODZIANKA!
Wszyscy w tym pięknym kraju mówią w języku angielskim! Zarówno Pani w okienku łotewskich kolei jak i konduktor, nie wspominając Pani w mięsnym, u której zaopatrywaliśmy się codziennie w przepyszne serdelki.

Pociągi łotewskie są PUNKTUALNE i czyste. Wszyscy kulturalnie sobie jadą do celu nie mając potrzeby mazać na każdym oknie "Legia to kurwa" lub "Widzew do Żydzew".
30 minut podróży i dotarliśmy do dzielnicy Jurmały - Majori.


Majori samo w sobie tętni życiem dopiero latem, ale już w połowie marca, gdy słońce dogrzewa mocniej kusi leniwymi kawiarenkami i deptakiem.


Nim rozsiedliśmy się gdzieś w głębi trzeba było dotrzeć na plażę......
A tam takie widoki:





W kolejnym wpisie pokażę Wam smak ryskiej secesji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz