sobota, 19 listopada 2011

Gdańsk - 4zł spontaniczności 19.11.2011 :: 20:01

Nasze wyjazdy spontaniczne to coś, co napędza mi ogromną ilość energii do życia. Był wtedy sierpień a może nawet lipiec - odpaliłam stronę polskibus.com i wklepałam październikową datę wyjazdu do Gdańska. Zaznaczyłam 2 osoby, nacisnęłam "enter" i pojawiła się kwota do zapłaty - 4 złote (słownie: cztery złote polskie).

Dzięki temu sezon w tym roku zamknęliśmy wyprawą nad Bałtyk. Pomysł jak najbardziej słuszny, bo lubię popatrzeć na fale naszego zimnego, brudnego i czasem pośmierdującego morza. Nawet był taki plan, żeby tak uczynić... nie udało się z przyczyn różnych, w sumie niezależnych ode mnie. Natomiast zobaczyłam Gdańsk - pierwszy raz w życiu.

Jeśli chodzi o wrażenia z odwiedzin to są i to duże. Szkoda jedynie, że zwiększona dawka jodu w powietrzu wywołała przeziębienie, z którym organizm nie był w stanie sobie poradzić. Mimo to - osłabiona mniej lub bardziej - dzielnie zwiedzałam z M. starówkę. Tyle, że nad morze w tych temperaturach i w tym stanie nie należało raczej jechać. No cóż - następnym razem.

A oto to, co tam zobaczyłam:

Złota Brama

 Ulica Długa

Długi Targ i Ratusz


Zielona Brama

Długie Pobrzeże wzdłuż Mołtawy

 Wybieramy się statkiem na Westerplatte

(już z pokładu) widok na  Bramę Mariacką, Bramę Chlebnicką, w oddali również słynny Żuraw

 Stocznia Gdańska (industrial mniam)



powrót na ląd :)


 Kościół pw. Św. Brygidy, a w tle pw. Św. Katarzyny

Wnętrza największego kościoła ceglanego w Europie (Kościół Mariacki)



 Wielka Zbrojownia

zamykamy kółeczko - raz jeszcze Złota Brama

Aha - nie polecam hostelu Universus umiejscowionego co prawda w świetnym punkcie, ale... No właśnie - po pierwsze w dormitorium nie ma szafek z kłódkami by bezpiecznie przechowywać swoje rzeczy; po drugie syf okrutny jeśli chodzi o stężenie kurzu na centymetr kwadratowy; po trzecie robotnicy w ilościach hurtowych, którzy postanowili co noc naginać gorzałę w kuchni i nie robić sobie niczego z ciszy nocnej; i wreszcie po czwarte - ZIMNO!

Poza tym zdjęto Neptuna na renowację, więc go nie widziałam. A to oznacza, że jeszcze tam wrócę! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz