niedziela, 24 września 2006

24.09.2006 :: 15:18 - wpis archiwalny

Chyba już wspominałam szanownym odwiedzaczom, że uzależnionam od zmiany otoczenia wielce? Podtrzymuję to stwierdzenie i na dowód wrzucam kolejne fotorelacje z koljenych podbojów inności obrazów otaczających.
Tytułem wstępu trzeba stwierdzić, że studiowałam we Wrocławiu 5 lat i przez cały ten okres nie zrobiłam tam nawet jednego zdjęcia, które archiwizowałoby jak owe miasto wygląda. Postanowiłam to naprawić :) I nic prostszego, bo w momencie, kiedy owa myśl zatliła mi się w głowie, zostałam zaproszona na babski weekend do mojego najulubieńszego miasta w Polsce (miasta czyt. dużej aglomeracji a nie miejscowości). Dla Kachy podziękowania wielkie - za te 5 lat i za ten weekend :)

Na początku postanowiłysmy odwiedzić najstarsze państwo świata :)
PAŃSTWO GUCWIŃSCY i ich ZOO :)
OWCE (dla owcy i jej pasterza i coś dla Racka też się znalazło przy okazji)
Dodatkowo zrobiono mi jednoz głupszych zdjęć w życiu, ale i tak je tu zamieszczam :)
Oczywiście to dopiero początki odwiedzin wrocławskiego ZOO i tylko jego dzieciniec, w którym były też świnki z fajnymi nochalami GĄBCZASTYMI i kózki i w ogóle :)
Ale w ZOO u najstarszego państwa świata sa też inne zwierzątka :)
WREDNY STRUŚ
KONIKI
i jeden taki SMUTNY ŹREBACZEK

i LEMUR KASZPIROWSKI (adin, dwa, tri... - zobaczcie jaki ładny jestem)
dodatkowo była WIEWIÓRA :)

i ptaszyska, a jeden to nawet z grawitacji sobie drwił...

i całe stado ŻÓŁWI, w tym jeden ŻÓŁW-BALETNICA

Dodatkowo warto napomknąć, że dziwnym trafem najwięcej czasu i najwięcej uwagi poświęciłam MAŁPOM :)

Zasadniczo: NIE WIDZĘ MIĘDZY NAMI RÓŻNICY :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz