piątek, 4 sierpnia 2006

04.08.2006 :: 14:40 - wpis archiwalny

Znając wypady wycieczkowe pracowników rożnych instytucji musiałam sobie radzić z nieostająca potrzeba chodzenia i zwiedzania. Ostatniego dnia, kiedy wszyscy jeszcze smacznie spali dogorywając i trawiąc hektolitry słowackiej wódki postanowiłam pochodzić po najbliższym szlaku (mokrym i mglistym de facto). Warto było :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz